Linkowanie z Content Outreach

Od pewnego czasu w sieci mówi się coraz częściej o tak zwanym NEO Link Buildingu, spotkałem się też z pojęciem NEO SEO. Finalnie, najpopularniejsza nazwa jaka określa tą technikę to Content Outreach, czyli coś w rodzaju „popularyzacji treści”.Osobiście uważam, że nie jest to nic nowego. Zjawisko to jest od kilku lat praktykowane przez zarówno polskie jak i zagraniczne agencje. Myślę, że jest to w pewnym sensie rozwiązanie (choć jak wiadomo, każdy link do naszej strony prędzej czy później może stać się toksyczny i może nam zaszkodzić) problemów związanych z obraniem metody na pozycjonowanie na rok 2015 – 2016.

Owszem, jak zawsze można spotkać się z głosami na nie czy cynicznym uśmiechem na twarzy wszystkich grey i blackhatowców cóż, sam stosuję różne techniki w odniesieniu do różnych stron i zupełnie inaczej podchodzę do programów partnerskich a kompletnie inaczej zabieram się za duże strony, które mają utrzymać się jednak na rynku przez te X lat. Zostawmy jednak tego kto jaką metodę i praktykę stosuje, czy nosi czarny, biały czy szary a może różowy kapelusz. Przejdźmy do głównego wątku.

Czym jest Content Outreach? – z pewnością jest to technika skupiająca się na wtapianiu się w wątki w których dyskusja jest na jakiś konkretny temat i w odpowiednim momencie przemycanie do takiego wątku naszej – wartościwej i zbieżnej tematycznie – treści, która wzbudzi zainteresowanie wśród czytelników i biorących udział w dyskusji uczestników.

Brand Monitoring

Po pierwsze powinniśmy się dobrze przygotować do naszej ekspansji. Osobiście nie korzystam z Google Docs czy innych dokumentów online, a ze zwykłego poczciwego arkusza kalkulacyjnego z Open Office :). Narzędzi do monitoringu brandu w sieci jest sporo. Wypiszę tutaj 7 darmowych, a z których skorzystacie – to już Wasza wola. Polecam stworzyć sobie skoroszyt, podzielić go na 7 zakładek i stopniowo z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień tworzyć listę stron WWW, na których w przyszłości będziemy starać się umieszczać linki prowadzące bezpośrednio do serwisu docelowego.

Do rzeczy:

  1. Google Alerts – zakładam, że o alertach Google wszyscy wiedzą a jak nie to sam formularz rozwieje Waszą wątpliwość 🙂 Warto jednak pamiętać by tworząc alert zastosować wszystkie warianty nazewnictwa Waszej marki, dorzucając tam też kilka branżowych fraz. Eksperymentuje, niech to będą zarówno frazy Exact Match jak i Longtail np:
    1. “Neto Kracja”
    2.  netokracja
    3. netokracja.pl
    4. “zarabianie przez internet”
    5. „blog o marketingu online”
  2. Pinalerts.com – działa podobnie jak alerty Gógla, z tym, że wysyła nam na maila powiadomienia o tym, kto z naszej strony repinował jakiś pin. Przydatne choćby w chwili, gdy repinują nas oficjalne konta blogów, firm, które posiadają strony internetowe
  3. Topsy.com – wciąż darmowe, porządne narzędzie do monitoringu brandu głównie w social media.
  4. Ifttt.com (If This Then That) – rozbudowane narzędzie nie tylko do  brand monitoringu, ma wiele więcej zastosowań, sprawdźcie sami.
  5. Ubersuggest.org – rewelacyjna aplikacja online, która poda nam dziesiątki sugestii, z których powybieramy te, pasujące do naszych alertów, które zastosujemy czy w alertach Google, czy np. w Topsy.
  6. Custom Search Box – musiałem się posłużyć linkiem, bo to troszkę skomplikowane było 🙂 Narzędzie, przeszukujące ponad 40 portali gromadzących skargi i reklamacje na różne firmy. Dzięki niemu, choćby tworząc nowy brand, będziemy mogli dowiedzieć się czy ktoś wcześniej nie zastosował podobnego nazewnictwa i nie został zarzucony skargami swoich ówczesnych klientów. Krótko mówiąc jest to narzędzie do badania reputacji marki w sieci.
  7. Imageraider.com – ciekawe narzędzie, pozwalające wyciągnąć listę serwisów i konkretne adresy URL z tych serwisów, gdzie zostały umieszczone zdjęcia zbliżone lub tożsame z tym, które chcemy wyszukać. Przydatne w zależności od naszej branży, przykładowo sprzedając w sklepie internetowym, możemy łatwo podglądnąć konkurencję oferującą ten sam towar co my, która korzysta z użyczanych zdjęć przez np. hurtownię z którą współpracujemy. Wbrew pozorom jest to porządne narzędzie pozwalające podglądnąć naszą konkurencję.

Link Building w oparciu o Brand Monitoring

netokracja

Posiadając listę w arkuszu, zabieramy się za to co tygryski lubią najbardziej, czyli próbę umieszczenia linku, tekstu z linkiem, stopki w profilu. Niekiedy koniecznym będzie dołączenie się do dyskusji by po pewnym czasie wrzucić link. Tak jest często na forach dyskusyjnych – zanim pozwolą nam dodać stopkę do swojego profilu, musimy najpierw „wychodować” nasze konto poprzez określoną aktywność, tj. napisanie 15 czy 20 postów.

Uważam, że różnica między typowym podlinkowaniem a tą metodą jest dość spora i nie ma większego sensu skupiać się na średniej wartości zapleczu, bo takie praktyki mogą zostać szybko wymoderowane a my stracimy czas na naszą „ręczną” pracę. Linkujmy więc do serwisu docelowego lub stron, które nie wzbudzą żadnych podejrzeń. Jeśli przykładowo umieszczony gdzieś link (w jakiejś dyskusji) spowoduje, że będziemy mieli z niego sporo przejść do naszej strony, ów wpis/podstronę również linkujmy, tak jakby to było nasze dobre, tematyczne zaplecze. Taaak! dobrze myślicie 🙂 to stare dobre linkowanie wzajemne i linkowanie do Main Site.

Wybór odpowiedniego targetu

Z listy adresów stron, które będą gromadzić się w naszym skoroszycie, warto wybrać te strony, które ocenimy za najlepsze. Technik jest na pewno kilka, przytoczę kilka z nich, które z pewnością zadziałają na rynkach (w krajach) w których popularny jest Twitter.  W analogiczny sposób należy szukać narzędzi, pozwalających w interesujący nas sposób skalować strony wg założonych przez nas kryteriów.

  1. Followerwonk – spawdzanie stron pod kontem tego jak często są śledzone i jak często są umieszczane w wrzutkach na Twitterze. Darmowe do 2500 wyszukań.
  2. Twittercounter.com – podobnie jak wyżej (narzędzie płatne z małym darmowym planem do przetestowania jego możliwości)

301 czy zwykły link?

Obserwujcie, stosujcie zamienne techniki. Zarówno poprzez przekierowania 301 jak i linkując bezpośrednio. Każda z technik ma swoje plusy i minusy, ale na pewno jako plus dla trzystajedynek jest fakt, że jeśli coś zacznie wpływać na naszą reputację – bo w tej technice trzeba to zaznaczyć, że metoda ma mimo wszystko wpływać na branding i reputację serwisu – zawsze możemy przynajmniej zdjąć przekierowanie, czego nie uda nam się w przypadku linka bezpośredniego o którego usunięcie czasami trzeba poprosić administratora serwisu.

Podsumowanie

Myślę, że to co tutaj opisałem zostało przedstawione odrobinę inaczej niż prezentują to zachodnie blogi związane z SEO, Content Marketingiem czy pozycjonowaniem Obranie takiej drogi jest związane z pewnością z większym nakładem czasu jaki trzeba przeznaczyć na analizy i choćby wgłębianie się w tematy,  w których będziemy w późniejszym czasie starali się przemycić informację zawierającą mimo wszystko link do naszego serwisu docelowego. O tym jak tworzyć odpowiednie treści, gdzie je umieszczać i które serwisy przyniosą Wam korzyść w postaci konwersji to kwestia indywidualna każdego seowca. Nie da się znaleźć złotego środka bo każdy z nas pracuje w różnych branżach, inaczej traktować trzeba klientów biznesowych (B2B) a innymi prawami rządzą się zwykli śmiertelnicy, będący targetem w branżach (B2C). Zupełnie w inny sposób podejdziemy do tej techniki stosując ją stronach dla ludzi starszych ale też inaczej targetując w przedziały wiekowe 24-35 lat. Pracujcie, wyciągajcie własne wnioski i stosujcie się do najlepszych praktyk. Powodzenia!